Małgosia Jabłońska
| Małgosia Jabłońska | 12 lat, ur. 16 maja 1998 roku | Zespół Downa, wada serca o korekcji w krążeniu pozaustrojowym. |
| Pływanie, teatr, taniec. | Mama Grażyna i tata Henryk. | Adam 23 lata, Agnieszka 14 lat, Zosia – Ola 12 lat. Zainteresowania Zofii i Aleksandry to sport, taniec, teatr, gry komputerowe zaś Agnieszki – taniec, książka, film, poezja. |
Czy wiesz, że…?
Możesz także stworzyć prezent dla dziecka. Pocztowy Podarek to druga akcja Marzycielskiej Poczty.

Historia Małgosi Jabłońskiej
Historia jak tysiące innych i jak tysiące innych wciąż tkwiąca w pamięci uczestniczących w niej osób.
Była sobie rodzinka, ani mniej ani bardziej szczęśliwa. Trójka dzieci, mieszkanko w bloku, stary polonez jako środek lokomocji…
Któregoś dnia najstarsza z dziewczynek, Agnieszka, zachorowała. Zapalenie opon mózgowych. Mama Grażyna czuła się nieszczególnie. Składała to na przemęczenie, stres związany z chorobą córeczki. Jednak w łazience szpitalnej (czuwała przy chorej Agusi) zrobiła test ciążowy. Pozytywny!
Zdarzenia toczyły się lawinowo: mąż łamie nogę. Bardzo poważne złamanie, z komplikacjami, noga nastawiana pod narkozą. Niedługo potem młodsza z córeczek, Zosia-Ola łamie rękę. Ledwo zdjęto gips z rączki Zosi, mąż powtórnie łamie nogę, lądując na miesiąc w szpitalu.
Mama biega do przedszkola, do pracy, do szpitala. Wieczorem płacze z bólu. Ma przecież 40 lat, brzuch jakiś taki ciężki, dziecko wykonuje słabe ruchy. Wszystko inaczej niż w trzech wcześniejszych ciążach.
15 maja imieniny obchodzi Zosia. Mama jeszcze prowadzi córeczkę do żłobka, odbiera…. Panie żartują, że myślały, iż mama zrobi prezent solenizantce w postaci siostrzyczki – bo już dawno wiadomo, że to będzie dziewczynka – mała Agatka.
16 maja 1998 r., sobota. Od rana nasilają się skurcze. Mama dzwoni do lekarza prowadzącego ciążę. Wytrzymuje do 15 by w końcu ruszyć do szpitala. Konieczne badania, wypełnianie dokumentacji, porodówka.
O 19:10 przychodzi na świat malutka dziewczynka, ciche, kruche dziecko, bezradne i zupełnie inne niż trójka jej rodzeństwa. Popłoch wśród personelu, bieganina, wołanie pediatrów – wszak sobota, jest tylko dyżurny lekarz. Mama jest zaniepokojona, obserwuje dziecko, jego niezborne ruchy, wiotkie rączki i nóżki…
Po transporcie na oddział położniczy Mama pyta, czy mogłaby leżeć z córeczką na jednej sali, tak, jak w przypadku poprzednich porodów. Konsternacja. Trzeba znowu wzywać lekarza pediatrę, by powiedział, co jest przeciwwskazaniem takiego rozwiązania. Położne, które przyjmowały poród stoją w drzwiach sali, gdzie leży poważnie już zaniepokojona Mama. Mimo, że spełniły już swoją rolę i powinny wrócić na porodówkę. Patrzą się z nieukrywanym zaciekawieniem na Mamę, jakby była gościem z innej planety. Są zbędnym świadkiem rozmowy pani Doktor z Mamą.
Potwierdzają się obawy Mamy – tak, to trisomia 21 chromosomu….
Jak to? Dlaczego?
Ponieważ dziecko ma kłopoty z termoregulacją, powinno leżeć w inkubatorze.
Mama upiera się, że chce natychmiast zobaczyć dziecko.
Malutki biały węzełek, z którego wystaje kosmata ciemna główka, zmarszczony nosek, czerwony pyszczek…. Jaki zespół Downa? Gdzie?
Pani Doktor mówi, że to bardzo dobrze, że Mama nie widzi nic nadzwyczajnego w swoim dziecku…
Jak to nie? Przecież to maleńki Cud, stworzony do przytulania, kochania, niezwykłe Stworzenie, pasujące do ramion Mamy jak perła do muszli… Nadzwyczajna istota, czwarty Cud w życiu Mamy….
Czwarty Cud… Okupiony chwilami straszliwego lęku, niepewności, zwątpienia, bólu, rozpaczy…. Mama zapomniała o bólu ciała, który okazał się znikomy, nieistotny wobec uczuć targających duszę….
Mama szukała ratunku, ucieczki przed otchłanią, w jaką strąciła ją niewiedza, strach przed przyszłością jej malutkiej kruszyny. Lekarz zaaplikował swój lek – uspokajający zastrzyk, który sprawił, że mama całą niedzielę spędziła w dziwnym świecie, pełnym szaro-burej mgły, bez odrobiny słońca, gdzie w oddali gnębiło poczucie straty, odległego bólu, rozpaczy, wielkiej, wielkiej rozpaczy. Nigdy więcej takich ogłuszających półśrodków! Przytępiają tylko zmysły, nie dając prawdziwego wytchnienia obolałej duszy…
W poniedziałek rano Mama upiera się na rozmowę z genetykiem. Bingo! To jest właśnie to, czego Mama potrzebowała – jasne przedstawienie sytuacji, dróg radzenia sobie z niepełnosprawnością córeczki. Mimo bólu serce Mamy zaczyna napełniać Nadzieja. Nie, nie uleczy swojego dziecka. Może jednak mieć wpływ na Jego rozwój, na Jego los w przyszłości….
I tak się zaczęła droga kolejnej rodziny w Nieznane. Z chwiejnymi drogowskazami, z wielkimi przeszkodami w postaci kolejnych chorób, z wyrwami w już-już prostej drodze… Te wyrwy, pułapki zdawałoby się bez dna – wada serca, jej korekta w krążeniu pozaustrojowym, niedoczynność tarczycy, nie przybieranie na wadze przez 3 kolejne miesiące, zapalenia płuc, alergia pokarmowa…. – w niewytłumaczalny sposób wzmacniają Mamę, uczą pokory dając jednocześnie moc i siłę… I radość z faktu, że dziecko żyje, że się rozwija, że stopniowo osiąga kolejne sukcesy…
Tagi: napisz list, zespół downa








Słońce praży niemiłosiernie, we wrocławskich fontannach chlapią się dzieci – ja ja życzę chłodnego powiewu wiatru i zdrowia. Zaglądanie na marzycielską pocztę to wielka frajda. Szczególnie jak dzieciaki się uśmiechają
pomagamNo to ja ślę z Białegostoku dużo, dużo słonecznych uśmiechów.
Niedawno skończył się konkurs, w którym do wygrania były zestawy książek. Jeśli możecie podziękować sponsorom (Fabryka Słów) to byłoby świetnie! Jeśli sponsorzy zobaczą, że jesteśmy wdzięczni za ich wsparcie to w przyszłości uda nam się zorganizować jeszcze wiele innych konkursów. Tutaj można dodać komentarz: http://marzycielskapoczta.pl/pokaz-sie-z-kartka-lista-zwyciezcow/
Dzięki!
pomagamKochana Małgosiu poza tym że życzę Ci dużo,dużo zdrówka i ciągle tak ślicznie uśmiechniętej buzi,posyłam cieplutkie pozdrowienia dla Ciebie i Twojej Rodzinki.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję i przesyłam uśmiechy!
dziękuję wszystkim bardzo, bardzo, bardzo
Tęcza
Lśni na niebie tęcza,
śliczna, kolorowa.
Pytają się dzieci:
- Kto ją wymalował?
Słońce malowało
pędzelkiem ze złota.
Udała się słonku
malarska robota.
dziękuję za słoneczny, tęczowy wiersz, od razu przyjemniej!
Małgosiu szkoda mi Cię i wszystkich dzieci chorych na zespół downa,
tak przy okazji pCie wielką troską . Pozdrawiam Ciebie i jor famili
Ile piasku na pustyni,
Ile gwiazd na niebie,
Tyle ja pozdrowień
Przesyłam dla Ciebie!:wink:
Z wyrazami szacunku
Zuza z Radomia
No to prawda, że mam gorsze wybory, nie wszystko mogę, a chciałabym np wyraźnie i ładnie mówić, pisać i tak dalej.
Dlatego nauczyłam się cieszyć tym, co mam i co potrafię. Nie mogę być ciągle smutna tylko dlatego, że jestem słabsza, gorzej rozumiem, nie wybiorę sobie dobrej szkoły i może nikt nie zechce mnie nigdy przyjąć do pracy. I że dla niektórych jestem dziwolągiem.
Wcale nie jestem, tylko jest mi trochę trudniej, niż zdrowym.
Ale kocham ludzi i uwielbiam si do nich uśmiechać i rozmawiać z nimi, choć czasem nie rozumieją mnie.
Cześ Małgorzato – uśmiechnięty łobuziaku
Coś nie widać Twojej ślicznej buźki w komentarzach – pewnie sobie wypoczywasz na wakacjach. A ja się męczę w pracy – a za oknem słonko.. jak już zajrzysz tutaj do nas…napisz co słychać u Ciebie?
pomagamU mnie jest wszystko w porządku. Tylko musiałam zrezygnować z wyjazdu na warsztaty artystyczne. Trwają dwa tygodnie od 28 czerwca, więc już półmetek. Niestety, trzeba się uczyć także rezygnować z niektórych rzeczy.
Szkoda mi tylko, bo tam tyle ciekawych zajęć i spektakl ciekawy zawsze przygotowany, i tańce. Ja to uwielbiam, no ale rozumiem, że Mama po prostu nie ma tyle, żebym mogła pojechać tam, gdzie bym bardzo chciała.
CZEŚĆ MAŁGOSIU-JESZCZE POJEDZIESZ NA TAKIE WARSZTATY. DZIELNA DZIEWCZYNA JESTEŚ-WIESZ??? PODZIWIAM I POZDRAWIAM!!!
Tak, ja w Hodyszewie na tych warsztatach jestem co roku, ale w tym Mamie zabrakło śrdoków, bo po raz pierwszy wysyła Agnieszkę samą no i Zosia jedzie na obóz sportowy. Ale za rok może uda się.
I trochę mi smutno, bo jest tam też moja Pani ze szkoły, moja wychowawczyni. No i wszystkie znane dzieci, tez z mojej szkoły. Ale to nic, od 12 zaczynam półkolonie w mieście! A Zosia i Agnieszka też mają prawo do wakacji, Aga zdała do pierwszej klasy liceum, więc w końcu powinna w nagrodę pojechac
Małgosiu nie martw się za rok może znów Ty pojedziesz gdzieś na wakacje
w Tym roku trochę Twoje rodzeństwo skorzysta z wakacyjnych wypadów
a Ty będziesz szaleć na półkoloniach w mieście
pomagamTak, ja od dwunastego zaczynam półkolonie, ale 15 jadę na warsztaty terapeutyczne z Jednym Światem do Zwardonia, na samą granicę. Tylko żałuję, że musiałam zrezygnować z wyjazdu ze swojej szkoły. Na pewno bym tam miała zajęcia taneczne, teatralne, jak cały rok w szkole i jak co roku na wyjeździe. Tylko mnie tam w tym roku nie ma, szkoda mi, że nie mogę być ze swoimi przyjaciółmi ze szkoły
Twoi przyjaciele na pewno o Tobie myślą na Wszystkich zajęciach .
pomagama Ty główka do góry i uśmiechnij się
400-SETY KOMENTARZ – no no Małgosiu,ale dużo. Przykro mi, że nie wypaliły warsztaty, ale wiesz co jesteś wspaniałą córka, bo martwisz się o mamę…i innych. Jesteś kochana!!!! A ja dzisiaj z podusią byłam u Łukasza z Wrocławia, o którym opowiedziała mi Twoja mama. Dał mi tyle wiary i nadziei. Jest kochany, ma wspaniałych rodziców. dzięki Twojej mamie poznałam wspaniałych ludzi. Pozdrawiam Was gorąco.
pomagamBo oni są bardzo, bardzo wspaniali i ja się z Nimi, z całą trójką spotkam już w ten czwartek w Zwardoniu, na naszym obozie.
pozdrawiam, całusy zostawiam
kto się nimi poczęstuje
nie pożałuje
….♥▒♥……..♥▒♥
…..♥▒▒♥……♥▒▒♥
….♥▒▒▒♥▒♥▒▒▒▒♥
…♥▒▒▒♥♥♥♥▒▒▒▒▒♥
….♥▒▒♥▓▓▓♥▒▒▒♥
.♥▒▒▒▒♥▓▓▓♥▒▒▒▒♥
♥▒▒♥▒▒♥▓▓▓▓♥▒♥▒▒♥
.♥▒▒▒▒♥▓▓▓▓♥▒▒▒♥
….♥▒▒▒▒♥▓▓▓♥▒▒▒▒♥
…♥▒▒▒▒▒♥♥♥♥▒▒▒▒▒♥
….♥▒▒♥▒▒♥▒♥▒▒♥▒▒♥
…..♥▒▒▒♥..¶¶..♥▒▒▒♥
……♥▒♥…….¶¶…..♥▒♥
…..¶¶¶.¶.¶…¶¶
….¶¶¶¶¶..¶..¶¶
…¶¶¶¶¶¶…¶¶…..¶¶¶¶¶
….¶¶¶¶….¶¶…¶¶¶.¶¶¶¶¶
…..¶¶….¶¶..¶¶….¶¶¶¶¶¶
……¶….¶¶.¶¶…….¶¶¶¶
…………¶¶¶………¶¶¶
…………¶¶…………¶
………….¶¶
Pragnę Ci ofiarować przyjaźni kwiat
Aby dla Ciebie piękniejszy był świat
By w Twoim życiu zawsze uśmiech gościł
By było to pasmo samych radości.
NO i pojechaliście sobie do Zwardonia. I Małgosia i Lukasz. Bawcie się wspaniale i odpoczywajcie. czekam na Was z utęsknieniem.
pomagambyło super w Zwardoniu.
Cześć Małgosiu
Co tam u Ciebie słychać? Mam nadzieję, że wakacje mijają Ci odlotowo
Pozdrawiam gorąco, buziaki
pomagamA tak, chodziłam po górach Beskidu Żywieckiego, pływałam w basenie DW Graniczny w Zwardoniu. Za rok zapraszam innych na wyjazd z nami
Cześć!
Ukończyłem dzisiaj nowy projekt, który ma pomóc dzieciakom z Marzycielskiej. Zowie się on: http://pocztowypodarek.pl/
Akcja polega na tworzeniu prezentów dla dzieci – a więc jest dla wszystkich, którzy tworzą wszelakie rękodzieła. Dotychczas i tak niektórzy robili dla dzieci rozmaite prezenty, a w ten sposób możemy zachęcić jeszcze więcej osób. Spróbuję zainteresować akcją artystów czy sklepy (podarowanie produktów dzieciom to dla nich dobra reklama jeśli akcja stanie się popularna).
Wierzę, że dzieci mogą na tym bardzo skorzystać, a pomagający dobrze się bawić. To także sposób na dotarcie z ideą Marzycielskiej Poczty do nowych osób.
Jednak wszystkiego tego nie udźwignę i proszę Was o pomoc w zareklamowaniu akcji. Fajnie jakbyście pozostawili też komentarze na stronie "Podarków" – będzie widać, że coś się dzieje i ludzie chętniej się zaangażują.
Potrzebna jest też pomoc w dotarciu do rozmaitych środowisk, które zajmują się tworzeniem różnych rzeczy (np. scraperki). Jeśli możecie w jakikolwiek sposób pomóc, dajcie znać.
pomagam
oj oj ułożyłam słowa do piosenki "MP" ale ocena należny do WAS- słowa na forum. Proszę o łagodne potraktowanie
pomagama ja nie mogę znaleźć tych słów… tego hymnu …
Małgosiu słowa piosenki znajdziesz tutaj : http://marzycielskapoczta.pl/forum/topic/piosenka
Pozdrawiam serdecznie !
pomagamdziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!
http://kwiat.hi4.pl/27655Basia/ To jest dla Ciebie.
Poziomki.
Na cienistej leśnej polanie,
poziomki wśród liści ukryte.
ich zapach napełnia powietrze,
przystańmy więc na chwilę.
Długą wędrówką znużeni,
otrzyjmy dłonią pot z czoła,
zapach poziomek czerwonych,
leśny czas zaczarowal.
Na duszy się robi weselej,
gdy wkoło zapach poziomek,
oczy ich czerwień raduje,
to dla serca boska ambrozja.
Gdy wspomnisz letnie wojaże,
w twym sercu napewno zagości,
zapach poziomek słodkich,
poziomek od słońca czerwonych.
Hej Gosiu
Jutro szkoła, cieszysz się ze spotkasz się ze swoimi koleżankami i kolegami?
Napisz co u Ciebie słychać, dawno się nie odzywałaś
Pozdrawiam gorąco w tą zimną i niemiłą pogodę
Buziaki
pomagamMałgosiu, szczęśliwego rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Niech będzie dla Ciebie bardzo bardzo udany :D. Koniecznie musisz zdać nam relację jak minął Ci pierwszy dzień w szkole po wakacjach
pozdrawiam.
pomagam