Spotkanie z Ciocią Elą Ausobską… dobrym duszkiem Marzycielskiej Poczty.

Mieszkamy w tym samym mieście więc i spotkań było wiele… z każdym z nich wiele czułości, przytulasków… szaleństw, rozmów, no i robienia zdjeć… Ciocia cierpliwie pozowała, abym mógł ją uwiecznić na zdjęciach.

Ciocia to cudowna pełna wrażliwości osóbka… były czekoladki, upominki… i przepyszne rurki z bitą śmietaną.

Po każdym ze spotkań pytałem mamusi „Mamo skąd w takiej małej cioci tyle miłości?” może wraz z kolejnym spotkaniem przyjdzie i odpowiedź. Wiem, że tak!

Gdy wręczałem Cioci osobiście „Garbatego Aniołka” Ciocia ze wzruszenia nie mogła powiedzieć ani słowa… to była magiczna chwila, którą zapamiętam na długo, Ciocia Ela na pewno też.

Do kolejnego spotkania Ciociu. mrugnięcie