Kiedy pierwszy raz weszłam na Marzycielską Pocztę, zbliżał się Tydzień Pisania Listów, a potem Wasze Pierwsze urodziny. uśmiech Błądząc po stronie, chcąc się dowiedzieć, o co tu chodzi zaczęło mi iskrzyć w oczach, że to może być coś fajnego i tak oto będąc jeszcze prężnie działającą harcerką zrobiłam pierwszą akcje i napisaliśmy do dwójki dzieci. uśmiech

Kiedy już się rozgościłam tu na dobre, mijał prawie rok, wakacje się powoli kończyły, i co? Przeczytałam u Natalki Sidło, że fajnie byłoby się spotkać, długo się nie zastanawiając, zaproponowałam: To może się spotkamy?

To było moje pierwsze marzycielskie spotkanie wraz z Basią. uśmiech Troszkę zestresowana aCiaaa, pod wielkim wrażeniem wróciła do domu, nie mogąc się nacieszyć otwartością Natalki, możliwością poznania rodziców i tym, że to było czymś tak cudownym, że zapragnęłam więcej.

Spotkanie z Maćkiem Pańczykiem

Już wyczekiwałam kolejnego spotkania, przecież to tak blisko mnie. Kiedy Maciuś Pańczyk wrócił tylko z nad morza pojechałam na spotkanie, a tu otwartość rodziców była dla mnie niesamowicie piękna. Umówiliśmy się na lody, więc tata Maciusia zawiózł nas do fajnej lodziarni, zostawił i powiedział, że możemy sami wrócić jak będziemy chcieli. Wtedy to był dla mnie szok, że ktoś ma w sobie tyle zaufania, by podarować tak cudowną chwilę i dziecko, w sumie obcej osobie. Dla Maciusia, który po drodze mówił mi jakie to cudowne i jak wiele dla niego znaczy takie wyjście z kimś innym, ze swoją koleżanką na lody, było wyjątkowe, a ja czułam się tak cudownie i jeszcze bardziej utwierdziła, się w tym, że te spotkania mają w sobie tyle magii, że nie tylko dzieci z niego czerpią radość.

Potem przyszła zima… Warszawa, spotkanie w dużym gronie takich osób jak ja uśmiech i Kubusiem Ostasz: czarujący przystojniak, wspaniała rodzinka i wspólne zamieszanie. śmiech Heh, co mi się teraz wspomniało?? Gra w clowna podczas, której trzeba było zawieszać na niej różne elementy, więc aCiaaa grzecznie zapytała, dołączyła, już tyle elementów na niej wisiało i buumm, ups chyba mam talent. śmiech Ale wybaczyli mi to uśmiech Noc szybko zleciała i trzeba było wracać a Śląsk, a z Kubusiem jeszcze się spotkamy. uśmiech

Później przyszedł czas, kiedy pojawiły się nowe dzieciaczki, a wśród nich Maciuś Serczyk, który czekał na serduszko w szpitalu w moim mieście.

Trzeba mieć w sobie dużo siły, a kiedy ma się tak wspaniałych rodziców, wie się o tym, że istnieją cuda. Takim cudem, który było mi dane przeżyć wraz z nimi to „nowe serduszko”, przeszczep w dniu jego urodzin. Piękna wiadomość, niepewność i ta cudowna radość.

I tak oto przychodzi czerwiec i w końcu wujek Kubuś Ostasz poznaje Majunię. uśmiech Kiedy moja siostra Żaneta była w ciąży, bardzo wiele radości pojawiło się u Kubusia, a kiedy Żaneta urodziła, został marzycielskim wujkiem i od tego dnia nie tylko on miał wujków, ale i sam nim został. Kiedy już w grudniu byłam na pierwszym spotkaniu obiecaliśmy Kubusiowi, że jak troszkę podrośnie, to na pewno przyjedziemy i tak o to pojechaliśmy na spotkanie z Kubusiem. Strasznie się cieszyłam, że udało się zrealizować tą podróż i że Majunia tak dzielna dziewczyna, grzecznie znosiła podróż. Ja wiem ile radości przyniosło, to że Żaneta mogła poznać Kubusia, z którym już dłuższy czas się znali. uśmiech Ach, cóż za magiczne chwile… uśmiech

Spotkanie z Kubusiem Popko

Pewnego dnia kiedy pada hasło, że jedziemy do cioci, zapytałam, czy byśmy w drodze powrotnej nie zahaczyli o rynek Wrocławia? Nie ma problemu, super!

Kubuś Popko i jego cudowna mamusia przyszli a rynek, by móc się z nami spotkać i chociaż było to krótkie spotkanie, to równie cudowne. uśmiech Kubuś tak stał, a potem dwie iskierki w oczach mu się pojawiły, aha… śmiech I tak się poganialiśmy się po Wrocławskim rynku, ale uff… ile on ma w sobie niespożytej energii – następnym razem będę miała spodnie i się nie dam tak łatwo,

I tak mija mój cudowny czas na MP, teraz znów wakacje uśmiech i niebawem urlop, na który już czekam. A to co pozyskałam tu wśród marzycieli, nie jestem wstanie opisać w słowach, ale powiem, że na samą myśl oczy mi się szklą z radości…

Dziękuję, że jesteście i że mogę towarzyszyć w Waszym codziennym życiu. I jesteście wielcy, że dotrwaliście do końca mej relacji. śmiech