To był magiczny przedświąteczny czas Bożego Narodzenia udałem się na spotkanie z Marzycielską Ciocią Beatką, która tak samo jak ja mieszka we Wrocławiu więc spotkanie było nieuniknione.

Czekałem pełen napięcia z piękną różą w dłoni na Ciocię… i zobaczyłem ją szła i nagle stanęła rozłożyła ramiona..a ja dałem szusa prosto w jej kochane objęcia.

Były uściski… całuski…. rozmowy i podarki.. Ciocia specjalnie dla mnie zrobiła smakowite racuszki z jabłuszkami – mmm pycha palce lizać!!! Poszliśmy na przepyszne rurki z kremem… ja poprosiłem o loda – czekoladowego oczywiście mojego ulubionego! Było bicie rekordów w bieganiu.. zaliczyłem je pierwszorzędnie.

Ciocia to cudowna kobieta o bardzo cieplusim serduszku., co zresztą widać na zdjęciach. Oglądaliśmy jarmark bożonarodzeniowy… potem rekiny w akwarium….Spotkanie pełne magii.

A rozstanie?

Rozstanie było chyba moim najdłuższym rozstaniem….nie mogłem się rozstać z Ciocią… co chwilę wpadałem w jej ramiona, a ona tuliła mnie czule… To było cudowne uczucie.

Mam nadzieję, że następnym razem znów poczuję się cudownie w jej ramionach.
Kocham Cię Ciociu. 😉