Kiedyś kradli, bili i znęcali się, często nie mieli dzieciństwa, teraz sami chcą pomagać chorym dzieciom. Wychowankowie raciborskiego „poprawczaka” piszą i wysyłają listy do nieuleczalnie chorych maluchów.

Każdy z nich sam wybrał sobie jedno chore dziecko ze specjalnej bazy, z którym będzie korespondować. Pierwsze listy już zostały wysłane. Niektórzy wychowankowie dołączyli do nich drobne upominki, kupione z kieszonkowego albo wykonane własnoręcznie – mówi Andrzej Tomczyk, zastępca dyrektora Zakładu Poprawczego i Schroniska dla Nieletnich w Raciborzu.

Pisanie listów do chorych dzieci to kolejny pomysł na resocjalizację. – Chłopcy uczą się bycia wrażliwym na krzywdę innych. Oni doskonale wiedzą, co to cierpienie i ból, choć niezwiązany z chorobą. Teraz będą dodawać otuchy maluchom – dodaje.

ŹRÓDŁO: http://lublin.naszemiasto.pl/