Pewnego jesiennego dnia w naszym przedszkolu zaczęliśmy rozmawiać o Marzeniach, wspólnie próbowaliśmy wytłumaczyć co kryje się w tym wyrazie? Czy marzenia zawsze się spełniają? I czy bycie zdrowym to też marzenie? Nasze przykłady były przyziemne: nowy samochód, suknia ślubna, brązowy miś… Potem pomyśleliśmy o Lence, która podobnie jak My, ma 6 lat i mogłaby mieć takie same zmartwienia jak nasze. W naszej grupie zapadła cisza, gdy Pani wychowawczyni powiedziała że Lenka jest tak bardzo chora, że nie może teraz chodzić do przedszkola. Po tej nieco refleksyjnej chwili, ochoczo zabraliśmy się do tworzenia kolorowych listów, w których mnóstwo było serc, tęczy i kolorów, w ten sposób spróbowaliśmy choć na chwilę uprzyjemnić czas naszej rówieśniczce. Na koniec ozdobiliśmy teczkę, do której włożyliśmy wszystkie listy – oczywiście jeszcze większą ilością kolorowych serc.

Było to nasze pierwsze pisanie marzycielskich listów, ale już teraz wiemy, że nie ostatnie. uśmiech